wtorek, 24 marca 2015

huśtawka Bright Starts - Cotton Tale Bunny - Portable Swing

Huśtawka Bright Starts - Cotton Tale Bunny
Cena ok 269zł

Odkąd urodziła się Elizka myślałam o zakupie bujaczka. 
Spędziłam mnóstwo czasu na poszukiwaniu czegoś odpowiedniego - przeczytałam naprawdę wiele opinii o bujaczkach różnych firm i.. doszłam do wniosku, że zainwestuje jednak w huśtawkę. Dlaczego? Mam fotelik samochodowy z funkcją bujania i czasami bujałam w nim małą. Oczywiście trzeba się przy tym trochę namachać ręką (lub nogą) i tak samo byłoby w przypadku zakupionego bujaka. Dodatkowo w miarę solidny bujaczek to koszt 200-300zł, a za tą cenę można kupić elektryczną huśtawkę :)


Mimo instrukcji obsługi w języku polskim, poddałam się przy pierwszej próbie i huśtawkę składał Kamil po powrocie z pracy. Poszło mu to dość sprawnie i po niecałych 20 minutach była gotowa do użycia. Do huśtawki potrzebujemy 4 baterii R20 (brak w zestawie).
Produkt przeznaczony jest dla dzieci od urodzenia do 12 miesiąca życia lub do osiągnięcia przez nie 11kg. Mamy tutaj 6-stopniową regulację szybkości bujania oraz ustawienia czasowe: 15min, 30min, 45min. Możemy również włączyć dziecku melodyjkę (2-stopniowa regulacja głośności).


Muszę przyznać, że mała od razu zainteresowała się tą huśtawką, z tym że na początku nie wytrzymywała w niej dłużej niż 15minut.
Minął już miesiąc odkąd używamy tego cudeńka i przez ten czas trochę się zmieniło - mała chętnie się buja nawet przez godzinę, wiele razy zdarzyło się jej zasnąć w huśtawce. 
Często kiedy zaśnie, przekładam ją do łóżeczka żeby miała wygodniej, ale kiedy widzę że leży ładnie (a nie jakoś nienaturalnie wygięta od kręcenia się przez sen) to po prostu zostawiam ją tak jak jest. 
Nie włączam jej melodyjek bo mała za nimi nie przepada. Lubi za to wpatrywać się w króliczka i grzechotkę-marchewkę, które znajdują się na pałąku. Nie rozumiem jednak dlaczego producent umieścił zabawki tyłem do dziecka, wg mnie pyszczek kicajca powinien być zwrócony przodem do bobasa, a nie do rodziców. Wadą jest również dość głośna regulacja zmiany prędkości - jeśli bobas zaśnie a my chcemy zmniejszyć wtedy prędkość bujania to naprawdę lepiej tego nie robić.
Huśtawka chodzi po 1-2 godziny dziennie a baterie jeszcze się nie wyczerpały więc nie ma tragedii, zwłaszcza że można sobie kupić ładowarkę.
Sam produkt można bardzo łatwo złożyć dosłownie w 5 sekund więc nieużywany nie zajmuje wiele miejsca w domku.


Jestem bardzo zadowolona z zakupu i szczerze powiedziawszy są to najlepiej wydane pieniądze na produkt przeznaczony dla małej :). 
Po prostu wsadzam ją do huśtawki, zapinam 5-punktowymi pasami bezpieczeństwa, nastawiam prędkość, czas i mam czas na to żeby na spokojnie posprzątać czy odpocząć od noszenia jej na rękach.

Tutaj malutka miała 5 tygodni

sobota, 21 marca 2015

"Ten wie tamten wie tylko ja nie wiem.. Moze cos przeoczylem, a moze nie znam sam siebie.."

Czasami się zastanawiam czemu ludziom sprawia przyjemność krzywdzenie innych? 
Odpowiedzi jest na pewno wiele.. zazdrość, zawiść, myślenie tylko o sobie.. Jeśli robi to ktoś obcy to jeszcze da się przeżyć, no bo co taka osoba może o nas wiedzieć i co nas obchodzi jej zdanie? 
Jednak trochę boli kiedy przykrość sprawia nam ktoś bliski lub ktoś kogo w sumie lubimy, ufamy czy uważaliśmy za kogoś więcej niż zwykłego znajomego..

Nikt nie jest idealny, każdy ma jakieś wady czy kompleksy (nawet jeśli tak naprawdę nie ma do nich powodu). Zawsze uważałam, że ludzi trzeba traktować tak jakbym sama chciała być traktowana i staram się tak postępować. Jasne, sa osoby których nie trawię, ale po prostu się od nich odcinam i unikam jak ognia piekielnego żeby nie psuć sobie humoru :). Nie mam zamiaru udawać kogoś kim nie jestem, po to żeby ktoś był zadowolony.

Może dlatego nie rozumiem jak można być tak upierdliwym dla innych i zatruwać komuś życie. Takie osoby są bardzo "odważne", tak bardzo że nie umieją powiedzieć komuś czegoś prosto w oczy tylko robią to "anonimowo", za plecami. Z tego co zauważyłam najgorsze są małe zakompleksione, nieszczęśliwe, niezadowolone ze swojego życia ludki, które może robią tak bo nie mogą znieść tego, że ktoś jest szczęśliwy. Jeśli mam być szczera to mimo wszystko żal mi takich osób. Nie obchodzi mnie ich zdanie i nie przejmuje się ich opiniami bo szkoda na to nerwów i życia. W końcu żyje się tylko raz i szkoda czasu na zamartwianie się. Jeśli ktoś zamiast zmienić swoje życie na lepsze woli próbować uczynić kogoś równie nieszczęśliwym, to już jego strata. Z takimi osobami nie chce mieć nic wspólnego.

Pewnie dlatego nie mam 500 znajomych na prywatnym profilu na facebooku, nie kolekcjonuje ich i nie kręci mnie to, ze ktoś naciśnie "lubię to" przy moim zdjęciu czy wpisie. Już dawno zrobiłam czystki i pozbyłam się tych, których zdanie i życie mało mnie obchodzi i nie chcę też żeby interesowali się moim życiem. Do szczęścia wystarcza mi rodzina i bliscy i tylko ich zdanie mnie obchodzi. Kiedyś sama nie należałam do szczęśliwych osób ale nie starałam się krzywdzić innych. Może dlatego wszystko mi się ułożyło? Mam rodzinę, ukochanego mężczyznę z którym jeszcze w tym roku bierzemy ślub i mam nadzieje spędzić z nim szczęśliwie resztę mojego życia. Do tego oczywiście wspaniałą córeczkę, która kiedy się uśmiecha do mnie, nie wiem jak to nawet nazwać.. czuje jakby moje serce podskakiwało z radości :). Każdemu życzę szczęścia, nawet tym zawistnym - może wtedy zaczną zajmować się swoim życiem zamiast interesować się innymi, albo po prostu przestaną widzieć świat tylko w czerni i bieli, bo życie potrafi być naprawdę piękne i kolorowe, tylko trzeba nauczyć się to dostrzegać.


piątek, 20 marca 2015

Canpol, Elektryczna karuzela pluszowa "Piraci" 0m+

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moją opinią na temat elektrycznej karuzeli "Piraci", którą otrzymałam do testów w ramach Blogosfery.

Canpol Elektryczna karuzela pluszowa "Piraci", 0m+
Cena ok 89zł

Opis producenta
Karuzela z nowej kolekcji "Piraci" jest wykonana z najwyższej jakości super miękkiego pluszu. Powstała z bezpiecznych, przeznaczonych do kontaktu z dzieckiem materiałów.
Karuzela jest wyposażona w cztery lekkie, miłe w dotyku odczepiane zabawki, które zawierają piszczałki i grzechotki.
źródło: http://canpolbabies.com/pl/produkty/produkt/798-elektryczna-karuzela-pluszowa-piraci-/group:7/page:1
Moja opinia
Kiedy otrzymałam paczuszkę pierwsze co, postanowiłam pokazać karuzelkę mojej Elizce. Zachwycona zaczęła machać rączkami i nóżkami oraz po swojemu rozmawiać z kartonem i maskotkami widocznymi przez okienko :)


Wszystkie elementy karuzelki są solidnie zamocowane (drucikami) do tektury, dzięki czemu nic nie lata w środku kartonu i nie ma szans żeby coś uległo uszkodzeniu przy transporcie produktu do domku :). Oczywiście z przodu zamocowane są pluszaki, pozytywka i część mocowania do łóżeczka, reszta znajduje się z tyłu tekturki. Do pozytywki potrzebujemy 2 baterii AA (brak w zestawie).


Całość jest banalnie łatwa w złożeniu i każda mama poradzi sobie z tym samodzielnie :). 
Złożona karuzela prezentuje się tak:



Bardzo podoba mi się kolorystyka oraz wzór pasków, które przyciągają uwagę pociechy. Pluszowe maskotki są przypinane na rzepy, więc mogą służyć również do zabawy poza łóżeczkiem. Co więcej każdy pluszak wydaje inny dźwięk - papużka i tygrysek mają w sobie grzechotki, a małpka i panda piszczałki :) 
Świetne jest również lustereczko znajdujące się na samym środku karuzeli, w które uwielbia wpatrywać się moja córeczka. Samą karuzelkę łatwo zdjąć z pałąka tak żeby nie przeszkadzała nam np. w kładzeniu dziecka do łóżeczka.

Karuzelka z perspektywy dzieciaczka leżącego w łóżeczku


Pozytywka gra 12 świetnych melodyjek o naprawdę bardzo dobrej jakości, z tym że utwory są bardzo krótkie (melodyjki lecą jedna za drugą) i jak dla mnie za głośne - nie ma możliwości regulacji ani wyłączenia dźwięku.
Na pozytywce znajdują się dwa przyciski - zielony i czerwony, tym samym mamy możliwość jedynie przełączyć melodię na następną (zielony) lub wyłączyć cały mechanizm - obracanie i dźwięk (czerwony).

 Maskotki znajdują się bardzo nisko nad łóżeczkiem co ma swoje wady i zalety. Plusem jest na pewno to, że dziecko szybko będzie mogło dosięgnąć maskotek i się nimi bawić. Minusem - trzeba zdejmować karuzelkę z pozytywki bo nie położymy przysypiającego malucha do łóżeczka bez potrącenia pluszaków, które zaczną grzechotać.


Ogólnie jestem zadowolona z karuzelki - jest bardzo łatwa w montażu, ma świetne kolory przyciągające uwagę malutkiej. Elizka uwielbia przyglądać się zwierzakom i często do nich mówi, oraz przegląda się w lustereczku :). 
Włączam jej karuzelę zwłaszcza rano, po przebudzeniu i mam wtedy chwilę czasu żeby przygotować jej mleczko czy po prostu poleżeć jeszcze parę minut w swoim łóżku.



Przy okazji zachęcam do zgłaszania się, do testów (lub organizacji konkursów) produktów firmy Canpol na Blogosferze.
W tym miesiącu do przetestowania 45 zestawów - Laktator "Basic", wkładki laktacyjne i podkłady poporodowe.  
Po 31 marca zostanie wybrane 20 testerek zestawu z laktatorem oraz 25 organizatorek konkursów, z których każda otrzyma 1 zestaw jako nagrodę do swojego konkursu.


poniedziałek, 16 marca 2015

2 miesiące

W ubiegłym tygodniu nie miałam nawet czasu zajrzeć na bloga. Do wtorku mała była strasznie marudna i szalała (to chyba zasługa kolejnego skoku rozwojowego), od środy była prawdziwym aniołkiem, ale oczywiście miałam pełno rzeczy do roboty w domu (pranie, prasowanie, sprzątanie i gotowanie) nie wspominając już o pisaniu prac do szkoły, a wszystko to robione "na raty" kiedy spała.. :)


Ostatnio czas zaczął mi płynąć coraz szybciej, mała jutro skończy 2 miesiące :D. Waży już 4490g, więc sporo urosła od narodzin (2750g), do tego ubranka na 56cm zrobiły się ciasnawe - niedługo trzeba wyjąć poprać i poprasować te na 3-6 miesiący bo czuje, że i te na 62cm szybko staną się za małe.

Elizka zrobiła się strasznie gadatliwa, ciągle gada coś po swojemu do mnie, kocyka czy poduszki :) Łapie nawet w rączki grzechotkę i nią potrząsa ale robi to chyba trochę nieświadomie bo ma przy tym obojętną minę - oczywiście jak ja potrząsam grzechotką to od razu na jej buźce pojawia się uśmiech :).
Jest też strasznie ciekawska, patrzy kto przychodzi do domku, odwraca główkę w stronę, z której słyszy jakiś dźwięk. Na szczęście daje pospać w nocy (mam nadzieje, że tak zostanie :D ), śpi po 5-8 godzin w nocy, np dzisiaj spała od 23 do 6, więc rzadko zdarza mi się chodzić po domu jak zombie. 
W ubiegłym tygodniu postanowiłam oduczać ją ciągłego noszenia na rączkach bo niestety sama ją tego nauczyłam, zresztą razem z tatusiem. Teraz staje się coraz cięższa a jak ja to mówię, kręgosłup mam tylko jeden. Oczywiście skończyło się tym, że przez godzinę beczała (była nakarmiona, pielucha sucha, nie bolał jej brzuszek po prostu wymuszała rączki bo tak była nauczona) a ja nie chciałam jej wziąć na ręce i nosić cały dzień jak było do tej pory.. zagryzłam zęby i przeczekałam.. od tamtej pory spokojnie mogę położyć ją na kocyku i grzecznie poleży sama, czy wsadzić do huśtawki i iść chociaż do toalety czy wyparzyć jej buteleczki - wcześniej nie było to możliwe bo jak tylko ją położyłam wpadała w histerie. Może niektóre matki pomyślą, że jestem wyrodną matką, ale naprawdę nie mam zamiaru chodzić do ubikacji z dzieckiem i sikać z nią na rękach, bo inaczej darłaby się wniebogłosy na kocu. Oczywiście nosze ją nadal, ale nie tyle co wcześniej, po prostu możemy poleżeć obie i się poprzytulać, pogadać :) Plecy mniej bolą, a mała też już tak nie wymusza i nie wygląda na specjalnie poszkodowaną :).

Dzisiaj byłyśmy na ostatniej wizycie u położnej (stąd znam wagę) i trochę mi ulżyło że to już koniec - mimo, że położne były sympatyczne to jednak męczące było czekanie w kolejce aż przyjdzie nasza kolej, tylko po to żeby sprawdziła czy małej oczka nie ropieją, czy nie ma pleśniawek w buźce czy odparzeń na pupie, skoro sama mogę to sprawdzić, a tym bardziej że mojej małej na szczęście nigdy nic nie dolega (oprócz bóli brzuszka co jakiś czas co w tym wieku jest zrozumiałe i niedługo minie).
Co prawda 2 tygodnie temu zaczęła robić jej się ciemieniuszka na główce której przyczyną są przejściowe zaburzenia w pracy gruczołów łojowych (wyglądało to jakby miała łupież), ale wystarczyło nasmarować jej główkę ciekłą parafiną, założyć czapeczkę na godzinę a później to wyczesać, umyć główkę i po 3 dniach takich "zabiegów" nie było już po niej śladu :).

Mam parę recenzji do napisania - zarówno tych kosmetycznych jak i z produktami dla dzieci ale muszę znaleźć na to czas, może akurat mała jutro będzie ładnie spała w dzień i się uda coś napisać :)


Przy okazji, dla zainteresowanych mam - w smyku są teraz po przeceniane kurtki i kombinezony zimowe dla dzieciaczków. Ja kupiłam małej taki kombinezon na przyszłą zimę przeceniony ze 119zł na 45zł (55zł z przesyłką), z czego 35zł zapłaciłam punktami payback i dopłaciłam tylko 20zł gotówką.




piątek, 6 marca 2015

Pierwsze szczepienie w przychodni

Jako, że jak najbardziej jestem zwolenniczką szczepień u dzieci i nie wzbraniam się przed nimi jak tylko mogę - wczoraj wybraliśmy się na pierwsze szczepienie Elizki w przychodni.

Wiem, że szczepienia mają również swoich przeciwników, ale wg mnie warto szczepić dzieci, zwłaszcza w związku z sytuacją którą mamy obecnie - "szalejąca" odra.
 Statystyki mówią same za siebie - w latach 50 XX wieku w Polsce umierało około 100 na 1000 urodzonych dzieci w ciągu 1 roku życia, wiele z nich właśnie z powodu chorób zakaźnych. W latach 2008-2009 liczba zgonów zmniejszyła się do mniej niż 6 zgonów na 1000 urodzonych dzieci. Liczenie na to, że jeśli nie zaszczepimy swojej pociechy to nie zachoruje bo wszyscy wokół szczepią i dana choroba nie występuje jest dla mnie głupotą. Przykładowo w Polsce po 1991r. odnotowano 25 przypadków zachorowań na błonicę (choroba zakaźna, najczęściej występująca u dzieci, bakterie mogą uszkadzać wiele narządów wewnętrznych, takich jak: nerki, nadnercza, serce, wątroba, ośrodkowy układ nerwowy) przeniesioną z terenów byłego ZSRR, gdzie po zaprzestaniu szczepień wybuchła epidemia i zanotowano 4500 zgonów. Podobna sytuacja miała miejsce w Syrii po wybuchu wojny, gdzie liczba szczepionych dzieci spadła z 95% na 52% (polio).
Ale wróćmy do szczepienia Elizki :)



Oczywiście najpierw malutką obejrzała Pani doktor (która była również moim lekarzem pediatrą i nie wyobrażam sobie, że mogłabym zapisać ją do innego lekarza :) ), sprawdziła czy w buźce nie ma pleśniawek, osłuchała ją stetoskopem, zważyła i zmierzyła. Wszystko było ok, malutka waży obecnie 4050g, mierzy 55cm (miarką płaską, kiedy położna mierzyła centymetrem wychodziło 56cm).

Zdecydowaliśmy się z Kamilem na szczepionkę skojarzoną 5w1 (płatną). Chcieliśmy zaoszczędzić małej bólu i stresu spowodowanym liczbą wkłuć. Tym razem dostała 2 zastrzyki, a przy każdym kolejnym szczepieniu będzie dostawała po 1. Suma wkłuć 7, w przypadku szczepień bezpłatnych byłoby ich 14. 
Szkoda, że w Polsce oszczędza się na dzieciach jak tylko można bo za granicą szczepionki 5w1 i 6w1 są bezpłatne, tak samo zresztą jak wiele płatnych (zalecanych) u nas szczepionek, których ceny zwalają z nóg.. Tym bardziej wiadomo, że nie każdego stać wydać chociażby te 110zł na szczepionkę (5w1) kiedy zarabia się mało, albo w ogóle się nie pracuje, a do tego dochodzi koszt pampersów, kosmetyków dla bobasa czy mleka modyfikowanego, jeśli ktoś nie chce lub z różnych przyczyn nie może karmić piersią.

Poniżej Schemat szczepień obowiązkowych od 2 do 18 m.ż wg Programu Szczepień Ochronnych oraz ceny szczepionek na pneumokoki i rotawirusy (dopisane na dole przez lekarza, cena za 1 dawkę)


Bałam się tego szczepienia dlatego że moja córeczka ma chyba bardzo zdrowe i pojemne płucka bo potrafi się naprawdę nieźle wydzierać - w końcu była najgłośniejsza na całym oddziale i zostało jej to do tej pory :). 
Kamil wziął nawet dzień wolnego żeby zawieźć nas na szczepienie (a przy okazji pozałatwiał parę spraw w skarbówce i wydziale komunikacji). 

Po wizycie u lekarza, tata skoczył do apteki a ja poszłam z małą pod gabinet zabiegowy. Kiedy weszliśmy do środka, pielęgniarka dała mi zabawki dla małej (oczywiście była nimi bardzo zainteresowana, nawet się do nich cieszyła ale tylko póki nie dostała zastrzyku :D), przygotowała szczepionki i zrobiła dwa zastrzyki - każdy w inną nóżkę. Oczywiście tatuś musiał przytrzymywać córeczce nogi żeby nie wierzgała :). Ogólnie nie było tragedii a myślałam, że będzie histeria i to taka że nie będę mogła jej uspokoić. Wyszło na to, że krzyczała tylko chwilkę kiedy pielęgniarka wstrzykiwała szczepionkę i zaraz była cisza i spokój :). Szczerze to aż byłam w szoku i stwierdziłam, że jestem z niej dumna :). Bardziej złościła się kiedy nakładałam jej czapeczkę i kombinezon, kiedy wychodziłyśmy z przychodni. Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują.

Po szczepieniu może pojawić się gorączka więc na wszelki wypadek kupiłam paracetamol w kropelkach, ale kilka razy mierzyłam małej temperaturę (mamy termometr bezdotykowy) i ciągle pokazywało się 36,6-36,7. Oczywiście była marudna i zasnęła o północy ale u nas to codzienność i całe szczęście, że jak już zaśnie to śpi w nocy ok 5,5-8h :).
Kolejne szczepienie mamy 16 kwietnia.

Kochane mamy, jak Wasze dzieci przechodziły przez szczepienia? Na jakie szczepionki się zdecydowałyście, a może jesteście przeciwniczkami szczepień?
Chętnie poznam Wasze opinie

środa, 4 marca 2015

Blogosfera Canpol

Jeszcze niedawno wspominałam Wam tutaj o Blogosferze Canpol, gdzie w lutym do przetestowania lub organizacji konkursu można było wygrać karuzelkę pluszową "Piraci", a dzisiaj dostałam maila o tym, że udało mi się znaleźć w grupie blogerek, które mają szansę przetestować ten właśnie produkt :).

Co prawda niedawno kupiłam już malutkiej karuzelę - nie spodziewałam się, że uda mi się zakwalifikować do grupy testerek Canpolu :) - ale na pewno się przyda i chętnie ją przetestujemy :D


Czekam na przesyłkę z karuzelą dla Elizki, a Was zachęcam do zgłaszania się do Blogosfery Canpol bo naprawdę warto :)

W marcowej edycji można zdobyć zestawy: 
Laktator "Basic", wkładki laktacyjne i podkłady poporodowe :)