środa, 24 sierpnia 2016

Szalona sowa poduszka z gazetki Netto

Witajcie, co prawda niezbyt często pisze posty o gazetkach promocyjnych ale tym razem nie mogłam się powstrzymać. :)

Gazetki przeglądam zawsze online, ale mąż woli oglądać gazetki drukowane, które lądują w naszej skrzynce na listy. Przedwczoraj po pracy wyjęliśmy cały plik gazetek i mąż zabrał się do przeglądania. Tak naprawdę jedyną gazetką, która go zainteresowała byłą gazetka z Netto. Uwagę Kamila przykuły o dziwo nie jakieś narzędzia, czy słodycze, ale właśnie produkty dla dzieci.


Kamil tak jak ja lubi rozpieszczać małą, chociaż on się z tym "kryje", najczęściej kupi jej coś a później zaprzecza :). Spodobała mu się poduszka sowa ze światłami LED . Hmm, dlaczego? Mała tak zawzięcie znęcała się nad karuzelą, że muzyczka i obroty działają, ale światełka już padły, szkoda bo młoda bardzo je lubiła. Tatuś więc stwierdził że kupi córeczce świecącą podusie. W Netto do wyboru była żabka i sowa, mała wolała sowę. Wygląda ona tak



Przód jest pluszowy, bardzo mięciutki. Tył wykonany jest z elastycznego materiału wyglądającego na porządny. Produkt nie jest przeznaczony dla dzieci poniżej 3 roku życia, więc sprawdzaliśmy czy materiał się rozerwie jak będziemy mocno ciągnąć - nic się nie stało. Na wszelki wypadek postanowiłam, że materiałem z jakiegoś starego swetra zaszyje jeszcze ten elastyczny tył, tak żeby podusia nie pękła. Środek wypełniony jest kuleczkami.


 W gazetce wygląda to tak sobie, ale kiedy w domu włożyliśmy baterie (nie było ich w zestawie) to oboje stwierdziliśmy, że jest to szalona sowa :). Światełka zmieniają się raz szybciej raz wolniej, ale kiedy się rozpędzą to efekt jest naprawdę wow, zwłaszcza jak jest już ciemniej. 
Małej podusia spodobała się i bez światełek, ze światełkami tym bardziej. Na początku wpatrywała się w nie na poduszce, ale już na szczęście przestała :) Dzisiaj biegała z nią po domu i ją przytulała. 
Ogólnie fajna podusia, średnio użyteczna, ale jak ktoś lubi takie rzeczy (albo dziecko je lubi) to polecam.


-------------------

Przy okazji kupiliśmy małej ręcznik Frozen z Elsą, Anną i Olafem widoczny w gazetce (70x140). Na allegro widziałam takie same za ok 30-35zł. 
Gramatury nie ma nawet na dołączonej ulotce ale wydaje mi się, że to 350g. Skład 100% bawełna. Jest całkiem fajny, w miarę miękki. Dziś wyprałam go w 40 stopniach - nie zafarbował. Na razie schnie na strychu.


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

niebieska odżywka Sally Hansen - Miracle Cure for Severe Problem Nails

Odkąd urodziłam Elizke, bardzo zaniedbałam swoje paznokcie. Właściwie ciągle je obgryzałam, czym zresztą doprowadzałam męża do szału. Powiedział nawet, że woli wąchać smrodek lakieru do paznokci niż słuchać obgryzania i skubania. :) 
W końcu postanowiłam coś z tym zrobić i poszłam do Rossmanna po odżywkę. Chciałam kupić sprawdzoną przeze mnie Eveline, Paznokcie twarde jak diament, jednak promocja robi swoje i wybrałam Sally Hansen - Miracle Cure for Severe Problem Nails.


Cena regularna odżywki wynosi 30zł. Kupiłam ją w promocji za około 18zł. 
Buteleczka jest pół-transparentna (pod światło widać ile znajduje się w niej lakieru), pojemność 13,3ml .

Informacje na drugiej stronie opakowania



Skład odżywki
Ethyl Acetate, Butyl Acetate, Alcohol Denat., Nitrocellulose, Adipic Acid/Neopentyl Glycol/Trimellitic Anhydride Copolymer, Isopropyl Alcohol, Trimethyl Pentanyl Diisobutyrate, Triphenyl Phosphate, Camphor, Sucrose Benzoate, Acrylates Copolymer, Etocrylene, Aqua/Water/EAU, Butylene Glycol, Hydrolyzed Wheat Protein, Saccharide Isomerate, Saccharomyces/Zinc Ferment, Saccharomyces/Calcium Ferment, Saccharomyces/Copper Ferment, Tocopheryl Acetate, Tosylamide/Epoxy Resin, Dimethicone, Ascorbic Acid, Silica, D&C Violet No. 2 (CI 60725).


Nie zrobiłam zdjęcia paznokci przed kuracją, ale bardzo przypominały te z recenzji odżywki Eveline (podlinkowana na początku posta).

Producent obiecuje wzmocnienie paznokci o 40% w 3 dni. Pierwsze efekty zauważyłam po 4-5 dniach, ale wątpię żeby było to aż 40% wzmocnienie paznokci. Po 2 tygodniach stosowania moje paznokcie wyglądają tak (paznokcie nie były jeszcze obcinane, piłowane i nic nie było z nimi robione poza nakładaniem odżywki)


 I tutaj pochwalę - paznokcie są naprawdę mocne i twarde. Płytka paznokcia została wygładzona z czego jestem bardzo zadowolona. Do tego po aplikacji na paznokcie lakier schnie szybciutko. Nie ma co ukrywać, produkt ten bardzo przypadł mi do gustu i jestem z niego zadowolona :)

Chciałabym tu jeszcze tylko nadmienić, że nie używam jej co drugi dzień tak jak zaleca producent, tylko codziennie - z zalecenia męża, który martwi się i pilnuje mnie jak tylko może żebym ich nie niszczyła :)
Odżywki zamierzam używać nadal, w późniejszym czasie jako bazę pod lakier kolorowy.

sobota, 20 sierpnia 2016

Chusteczki oczyszczające Nivea Cream Care

Od dłuższego czasu nie oczyszczam skóry twarzy tonikami czy mleczkami. 
Wygodniej i szybciej jest mi używać chusteczek przeznaczonych do demakijażu lub tych dla dzieci. 
Ostatnio w moje ręce wpadły chusteczki oczyszczające Nivea Cream Care, więc postanowiłam napisać o nich kilka słów.  Opakowanie wygląda tak -


A oto jak opisuje je producent -

"Chusteczki oczyszczające NIVEA® Creme Care do twarzy.

Działanie

Pielęgnująca formuła sprawia, że skóra jest oczyszczona, gładka i naturalnie piękna.
  • dokładnie, a zarazem łagodnie oczyszczają skórę z zanieczyszczeń i makijażu 
  • usuwają nawet wodoodporny makijaż oczu 
  • utrzymują naturalny poziom nawilżenia skóry 
  • pielęgnująca formuła z Euceritem®, pantenolem i niepowtarzalnym zapachem Kremu NIVEA jest dostosowana do wszystkich typów cery.
Rekomendowana cena detaliczna 14,49 zł / 25 sztuk."


Skład chusteczek


Cena chusteczek i ich ilość w opakowaniu są jak najbardziej w porządku (jeśli ktoś jest zainteresowany zakupem to teraz są w promocji w Rossmannie za 9,99zł).

Pachną naprawdę ślicznie, kremowo i delikatnie. Bardzo podoba mi się ten zapach i czasem w ciągu dnia specjalnie oczyszczałam sobie nimi twarz (w upały) żeby poczuć ich zapach i odświeżyć skórę. Mam cerę mieszaną / tłustą i nie zdarzyło mi się żeby mnie podrażniły.

Chusteczki są też grube, dość spore i naprawdę dobrze nawilżone. Ładnie oczyszczają skórę z pudru (używam matującego w kamieniu). Gorzej radzą sobie z tuszem do rzęs - w moim przypadku nie radzą sobie z całkowitym oczyszczeniem tuszu do rzęs Wibo Boom Boom. Żeby się go pozbyć i nie marnować chusteczek Nivea, użyłam chusteczek nawilżanych dla dzieci Dada i było po sprawie. 

Naprawdę żałuję, że produkt kiepsko radzi sobie z tuszem do rzęs - żeby go zmyć trzeba zużyć więcej niż jedną chusteczkę przez co ich kupowanie staje się mało opłacalne. Jako produkt do odświeżenia skóry są jak najbardziej okej, jednak jako produkt do demakijażu u mnie się nie sprawdziły.


Podsumowując:
+ cena za 25 szt
+ piękny zapach
+ wygoda używania
+ nie podrażniły mojej skóry
+ chusteczki dobrze nawilżone

- nie radzą sobie z demakijażem (tusz do rzęs)


czwartek, 18 sierpnia 2016

Kubek Lovi 360 Retro różowy 12m+

Elizka co prawda pije już z bidonu oraz kubka niekapka z dzióbkiem, jednak postanowiłam wypróbować czegoś nowego :). Z naszego bidonu woda leje się jak szalona kiedy przekręci go "do góry nogami"  a także kiedy leży na boku (kupiony w Biedronce, śliczny różowy z myszką Minnie, ale niestety szału nie ma), a za kubkiem treningowym nie przepada mimo, że potrafi z niego pić - kiedy ma do wyboru np kubek treningowy z dzióbkiem czy bidon, to oczywiście wybiera bidon.

Przyznam, że kubki Lovi 360 podobały mi się odkąd o nich usłyszałam, ale komentarze na internecie są różne. Wiadomo, jednemu dziecku coś przypasuje a drugiemu nie, ale czytałam też opinie, że (przykładowo) leje się z niego woda. Postanowiłam sprawdzić to sama. 

Wybrałyśmy się całą trójką na spacerek (akurat tatuś miał dzień wolnego) i po drodze wstąpiliśmy do sklepu z art dziecięcymi. Elizka wybrała kubek Retro (różowy), zapłaciliśmy za niego 33zł. Były też parę złotych tańsze w promocji (inny model, inne kolory), ale zależało mi żeby jej się podobał i żeby chciała z niego pić.



Po spacerze wróciliśmy do domu, umyłam kubeczek, zapoznałam się z informacjami zamieszczonymi na opakowaniu i ulotce i postanowiłam spróbować nauczyć małą z niego pić :)



Elsa to sprytna i mądra dziewczynka, szybko się uczy ale za pierwszym razem nie załapała. Chciała z niego pić jak z kubeczka z dzióbkiem ale nie było przecież dzióbka. :) Pokazywałam jej o co chodzi ale nic z tego nie wyszło. Bardzo chciała z niego pić, ciągle trzymała kubeczek Retro i nie chciała go wypuścić z ręki. Trochę się rozczarowałam (a raczej zdziwiłam, bo z poprzedniego kubka i bidonu nauczyła się pić za pierwszym podejściem). Myślę, że była to moja wina. Kiedy zaczynaliśmy próbę było już dość późno, zaraz mieliśmy ją kąpać i była zmęczona. 

Kolejnego dnia, rano znowu nalałam jej wody do kubeczka i pokazałam jak się napić - tym razem załapała od razu, została nagrodzona moimi brawami i okrzykami radości :D oczywiście śmiała się z tego i dalej piła wodę z kubeczka. 
Nie sprawia jej to trudności, nie musi mocno zasysać wody. Ja też próbowałam i wystarczy lekko "pociągnąć" ;-)

 
Jak nam poszło już wiecie, a teraz o zaletach i wadach kubeczka.

Co do wyglądu kubeczka 360 stopni - każdy znajdzie coś dla swojego maluszka bo wzorów i kolorów jest naprawdę multum. Sam kubeczek jest wg mnie dobrze przemyślany i bardzo dobrze wykonany. Zaliczył już parę razy "bam" - jak to mówi Elizka - ale nic mu nie jest :). Gdyby zniszczyła nam się uszczelka można ją wymienić a koszt to ok 5zł.

Nakrętka 360 stopni naprawdę umożliwia picie z każdego miejsca wokół krawędzi, a dobrze nałożona uszczelka zapobiega rozlewaniu się płynu. Zwróćcie uwagę - dobrze nałożona uszczelka. Na internecie znalazłam opinie, że z kubka leje się woda i mi też się to zdarzyło za pierwszym razem, ale była to moja wina - źle założyłam uszczelkę (odwrotnie, tak że nie była na górze tylko na dole). Z dobrze nałożoną uszczelką woda nie ma prawa cieknąć czy lać się z kubeczka, kiedy przechylimy go do boku lub obrócimy nakrętką do dołu.



Ok, mam dobrze nałożoną uszczelkę i kubek nie cieknie kiedy nim kręcę na boki itp, więc trafiłam na ideał?! Niestety, czasem zdarza się, że woda wycieka. Dzieje się to wtedy kiedy dziecko z rozmachem rzuci kubkiem o podłogę - kiedy się rozbawi lub kiedy (o zgrozo) się złości. Nie ma co się dziwić że uszczelka przecieka w takiej sytuacji, wystarczy spojrzeć jak jest zrobiona i na jakiej zasadzie działa. Nie kupiłabym go więc dla Elizki kiedy miała około roczku - strasznie lubiła wtedy wszystkim rzucać :) Teraz rzuca tym co ma pod ręką w sumie tylko jak się zezłości.




Podsumowując - wydałam 33zł (dużo, niedużo zależy jak kto na to patrzy) dla mnie jest to dobry zakup. 
Z kubka Lovi 360 stopni Retro nie cieknie tak jak z ślicznego ale beznadziejnego bidonu z Biedronki. Mała woli pić z tego kubeczka niż z kubeczka treningowego z dzióbkiem z Canpolu (i o dziwo woli go też od bidonu).
Kubek jest dobrze wykonany, uszczelki są tanie a mała w wieku 1,5 roku nauczyła się pić z niego bardzo szybko.

piątek, 5 sierpnia 2016

Moczenie nocne

Przeglądając fora, blogi rodziców dość często można spotkać się z problemem moczenia nocnego. 
Z takim problemem borykała się również siostra mojego męża, a dokładniej - jej synek. Mały już z tego wyrósł, ale przyznam, że nabiegali się po lekarzach. Warto również wiedzieć, że w przeciwieństwie do często spotykanych poglądów na ten temat moczenie nocne nie zawsze ustępuje samoistnie.


Co ciekawe, istnieje World Bedwetting Day (Światowy Dzień Moczenia Nocnego), który na świecie obchodzony jest 24 maja każdego roku. World Bedwetting Day to akcja mająca na celu budowanie świadomości rodziców na temat wagi tego problemu i jego wpływu psychospołecznego na rozwijające się dziecko.


Czym jest moczenie nocne? Czy ten problem nas dotyczy? 

Moczenie nocne to nieświadome oddawanie moczu w trakcie snu, występujące u dzieci, które zakończyły już trening czystości lub ukończyły pięć lat. O moczeniu nocnym mówi się, gdy objawy pojawiają się częściej niż dwa razy w tygodniu. Problem ten występuje u ok. 100 mln ludzi, a w Polsce dotyczy prawdopodobnie ok. 300-400 tys. osób. Częstość występowania moczenia nocnego z reguły maleje wraz z wiekiem (3-4 lata). Problem ten dotyczy około 15–20% pięciolatków, 10% siedmiolatków oraz 8% dziewięciolatków.

Moczenie jest źródłem stresu i niepokoju, a w konsekwencji może wywoływać np. utratę poczucia własnej wartości, problemy natury społecznej, problemy dotyczące procesów poznawczych oraz inne problemy psychologiczne. 

Rodzice często bagatelizują ten problem i nie zgłaszają się do lekarza. Wizyta u lekarza pediatry, a jeśli trzeba u specjalisty, jest jednak konieczna.



Zanim pójdziemy do lekarza...

W diagnostyce choroby najważniejsze jest ustalenie rodzaju zaburzeń w oddawaniu moczu. W tym może pomóc dzienniczek mikcji, który możecie znaleźć na stronie suchyporanek.pl

Często rodzice o tym nie wiedzą, zanim lekarz może dać jakąkolwiek diagnozę i określić leczenie – zawsze wcześniej potrzebuje do tego prowadzonego dzienniczka mikcji. Bez tej informacji rodzice często idą do lekarza, a tam odsyłani są „z kwitkiem” z poleceniem prowadzenia takiego dzienniczka. 
Na stronie suchyporanek.pl  możecie pobrać gotowy szablon dzienniczka mikcji. Dzienniczek mikcji oraz kalendarz moczenia dostępne są także jako aplikacja mobilna (iOS i Android) w formie interaktywnej gry, angażującej dziecko w rozwiązywanie wspólnego, rodzinnego problemu. 

Myślę, że to bardzo przydatna strona dla ludzi borykających się z problemem moczenia nocnego. Oprócz dzienniczka mikcji znajdziecie tam informację o przyczynach, leczeniu moczenia nocnego, wyszukiwarkę poradni specjalistycznych. Jest też przydatny zapis nastroju i zapis uzyskanej pomocy (wszystko w formacie PDF). Wyszperałam również fajną listę czynności przygotowującą do wizyty u u lekarza KLIK.





poniedziałek, 1 sierpnia 2016

18 miesięcy

Czas leci jak szalony. Czasem ciężko mi uwierzyć, że mała ma już 1,5 roku. Pamiętam jeszcze poprzednie wakacje, a tu już są kolejne. Chyba zaczynam się starzeć  :)

W każdym razie Elizka z wiecznie wrzeszczącego noworodka i niemowlaka, którego prawie codziennie miałam ochotę udusić albo po prostu uciec z domu jak najdalej od niej (ale tego nie zrobiłam, ufff :P ) wyrosła na wesołą i mega żywą dziewczynkę. Biega jak szalona i wszędzie jest jej pełno. Nie daje mi chwili odpoczynku bo co chwilę wymyśla coś nowego żeby zaraz się tym znudzić i zająć się czymś innym. Wreszcie daje mi zrobić coś na obiad bo wcześniej stała albo siedziała uczepiona mojej nogi i wrzeszczała, że było ją słychać w całym bloku.

Jestem z niej dumna bo jest naprawdę mądra i rozumie wszystko co się do niej mówi - niestety rozumieć to jedno, a robić to już co innego... :) W domu jest grzeczna, pomaga mi odkurzać, wycierać kurze czy wstawiać pranie. Zanosi papierki do śmieci, psoci się ze zwierzakami. Czasem wstyd mi jest wyjść z nią na dwór bo zachowuje się jak dzicz, nie chce chodzić za rączkę - chyba że zobaczy schody albo krawężnik, to sama mnie łapie za rękę. Najchętniej dorwałaby się do wszystkich dzieci i się z nimi bawiła (albo urwała im ręce :D ), pewnie dlatego że jest sama ze mną całymi dniami. Cóż poradzić, rodzeństwa jej nie planujemy z mężem, bo ona sama jedna dała nam nieźle popalić :).

Najgorsze jednak jak coś jest nie po jej myśli - rzuca się na glebę, wrzeszczy i wierzga nogami jak szalona. Najczęściej się z tego śmieje i bije jej brawo, wtedy przestaje bo widzi, że nie nie uda się jej nic wymusić. Jednak czasami mam ochotę ją rozszarpać, ale oczywiście trzeba stwarzać pozory, że nie interesują mnie te jej złości. :) Wkurzają mnie też ludzie, jedni się śmieją z małej, a inni patrzą z miną jakby dziecka nie widzieli i takiej matki wyrodnej. Jedne dzieci są spokojne i grzeczne, a inne niestety wręcz przeciwnie, nic się nie poradzi.
Wiem, że pewnie się powtarzam, ale za nic nie wróciłabym do czasów bóli brzuszka i kolek. Już na samo wspomnienie mnie skręca.. Ale było, minęło.
Jeśli czytają to jakieś zmęczone mamy takich maleństw, to drogie Panie - wszystko minie i czekają Was jeszcze fajne chwile :). Najgorszy (dla mnie) był okres kolek, bóli brzuszka - do pół roku. Od pół roku do roczku poprawiło się, zwłaszcza odkąd zaczęła raczkować i siadać. Koło roczku zaczęło się ząbkowanie i wtedy znowu pojawiło się małe załamanie, ale już jest lepiej. Po roczku to już w sumie lajcik :) 

W czwartek byłyśmy u lekarza na kontroli, kazała nam przyjść żeby zobaczyć czy mała przybiera na wadze (nie jest chora, nie ma anemii). Przybrała. 
Obecnie waży ok 10,3kg i mierzy 84cm, więc ładnie poszła w górę. Co do niskiej wagi to się wcale nie dziwie, przecież urodziła się z wagą 2750g, a do tego biega jak szalona całymi dniami i psoci. :)


Obecnie słodziak wygląda tak... :)



poniedziałek, 18 stycznia 2016

9,10,11 miesiecy i... roczek :)

Kolejny raz mam wyrzuty sumienia w związku z blogiem. Nie ma co ukrywać bardzo go zaniedbuję. Oczywiście nie chodzi tu tylko o moje lenistwo ale o brak czasu. Opieka nad Mala i obowiązki domowe, a weekendy spędzam w szkole.




Czas płynie bardzo szybko, Elizka skończyła roczek :). "Prezent" na pierwsze urodziny to niestety choroba po raz pierwszy zresztą, na dodatek skończyło się na antybiotyku. Na szczęście jest juz lepiej, jutro kończymy antybiotyk a 18lutego idziemy na szczepienie 3w1, opóźnione miesiąc przez chorobę. Malutka jest wesoła, raczkuje jak szalona. Chodzi a raczej biega przy meblach, sama jeszcze nie, ale przyjdzie na to pora. W grudniu przebił się jej pierwszy ząbek, śmieję się ze Mikołaj przyniósł jej go do buta, bo wyszedł 6 grudnia.


Ma teraz 75cm wzrostu i wazy 8,6kg. Według pediatry waży za mało bo powinna ważyć ok 10kg, co jest dla mnie głupotą bo urodziła się z wagą 2,75kg i potroiła tą wagę na roczek. Nie każde dziecko musi być pulchne. 10kg wazy teraz roczna córeczka siostry, która urodziła się z wagą 3,8kg. W każdym razie czekają nas badania krwi i moczu, żeby sprawdzić czy wszystko jest dobrze. W sumie.. jestem pewna ze jest ok, ale zrobimy je dla świętego spokoju żeby nie było więcej gadania, ze Mala wazy "za mało". Tylko juz wyobrażam sobie ten wrzask przy pobieraniu krwi, tym bardziej że dopytałam i krew będzie pobierana nie z paluszka, ale z żyły..

Cieszę się że nie jest już taka malutka bo teraz jest mi łatwiej, za nic nie wróciłabym do czasów kiedy miała kolki, bóle brzuszka i tym samym prawie całymi dniami wydzierała się jak opętana a ja nie miałam juz siły na nic. Teraz jest naprawdę super - dużo się śmieje i łobuzuje, nie wścieka się w wózku więc mogę z nią wyjść nie tylko wtedy jak jest śpiąca. W listopadzie przygarnęliśmy szczeniaczka, który sie błąkał i Elizka uwielbia go przytulać, turlać mu zabawki, a nawet grzebać w jego misce i wkładać mu karmę prosto do pyszczka :). Niezły mamy z nich ubaw, a kot czasami przygląda się im w taki sposób jakby myslal co to za gamonie.







poniedziałek, 23 listopada 2015

wyniki konkursu - Demsa

21 listopada zakończył sie konkurs gdzie do wygrania były trzy zestawy dermokosmetyków Demsa.
 Przyznam, ze zgłoszeń bylo niewiele bo zaledwie cztery, ale... dzieki temu kazda z Was otrzyma zestaw kosmetyków!! :) Dziękuję za to serdecznie Pani Marcie oraz marce Demsa! :D. Czytając Wasze zgłoszenia doszłam do wniosku, że zgłosiły sie jedynie te osoby, które rzeczywiście maja problem z azs i kazda z Was zasługuje na nagrodę.
Proszę o kontakt mailowy ponieważ chce abyście otrzymały swoje paczuszki jak najszybciej - catgirl92r@gmail.com

niedziela, 8 listopada 2015

konkurs Demsa, wygraj dermokosmetyki

W poprzedniej notce wspominałam o przesyłce z kosmetykami Demsa, które otrzymałam. Demsa to dermokosmetyki stworzone z myślą o kompleksowej pielęgnacji skóry atopowej: wysuszonej, podrażnionej i swędzącej na co dzień i w zaostrzeniach.

Najwyższa pora na konkurs, gdzie do wygrania 
3 zestawy produktów Demsa zawierające: 

- Preparat do mycia, 
- Krem do ciała, 
- Intensywny balsam łagodzący swędzenie 
oraz poradnik pielęgnacji skóry atopowej Demsa.



Aby wziąć udział w konkursie należy odpowiedzieć w komentarzu na poniższe pytania, oraz zostawić swój adres email. 
Konkurs trwa do 21 listopada 2015r.
 


 1. Czy Ty bądź ktoś z Twojej rodziny lub bliskich Ci znajomych ma AZS? 

2. Czy w dermokosmetykach Demsa znajdują się parabeny lub sterydy?

3. Wymień wszystkie produkty Demsa. (podpowiedź - znajdziecie je na www.demsa.pl  )
 
4. W jaki sposób dbasz o skórę - swoją lub Twojego maluszka?  


REGULAMIN KONKURSU ZNAJDUJE SIE TUTAJ - KLIK.

środa, 4 listopada 2015

przesylka i zapowiedź konkursu Demsa

30 października dotarła do mnie paczuszka z kosmetykami Demsa
Demsa to dermokosmetyki stworzone z myślą o kompleksowej pielęgnacji skóry atopowej: wysuszonej, podrażnionej i swędzącej na co dzień i w zaostrzeniach. Jeśli macie ochotę, możecie bliżej poznać produkty tej firmy klikając tutaj.

Oczywiście paczkę pomagała rozpakować mi Elizka razem z kotkiem.



W środku znalazły się:

~ Intensywny balsam łagodzący swędzenie Demsa – unikalny balsam przeznaczony do łagodzenia swędzenia -  najbardziej uciążliwego objawu AZS
o    przynosi natychmiastową ulgę swędzącej i podrażnionej skórze atopowej
o    dzięki redukcji swędzenia może ograniczać potrzebę drapania
Preparat do mycia Demsa:
o    skutecznie oczyszcza skórę nie naruszając jej bariery ochronnej
o    hamuje rozwój bakterii charakterystycznych dla skóry atopowej
o    nawilża i odżywia skórę
Krem do ciała Demsa:
o   łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia
o   wzmacnia barierę ochronną skóry, dzięki czemu skóra lepiej broni się przed wpływem czynników zewnętrznych
o    przywraca i utrzymuje optymalne nawilżenie skóry
~ Krem do twarzy:
o   łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia będące efektem stanu zapalnego skóry,
o   skutecznie łagodzi swędzenie,
o   doskonale nawilża i odżywia delikatną skórę twarzy,
o   odpowiedni pod makijaż i preparat przeciwsłoneczny
 



Jako niespodzianka dołączony był zegarek działający na... wodę :) 

Przyznam, że nigdy nie miałam większych problemów ze skórą, jednak od porodu mam strasznie suchą i swędzącą skórę - na nogach, rękach, pod pachami. Naprawde jest to strasznie denerwujące, a zwłaszcza wieczorami.
U Elizki również zauważyłam przesuszoną skórę na nóżce, której nie mogę pozbyć się oliwką ani mleczkiem do ciała. Od kilku dni uzywamy kosmetykow Demsa i mam pozytywne odczucia, wiecej napisze w recenzjach.


Mam tez niespodzianke dla Was, niedlugo ruszy konkurs gdzie do zdobycia beda 3 zestawy dermokosmetykow Demsa :)



piątek, 23 października 2015

Canpol - zabawki edukacyjne "Kolorowy Ocean"

Kolejny raz udało nam się dostać do testowania produktów 
w programie Blogosfera firmy Canpol.

Tym razem otrzymałyśmy zestaw pluszowych zabawek edukacyjnych z serii "Kolorowy ocean" :

~ Pluszowa grzechotka z gryzakiem „Kolorowy ocean” 
~ Pluszowa zabawka dźwiękowa „Kolorowy ocean - Żółw”
~ Pluszowa książeczka edukacyjna „Kolorowy ocean”





~~~~~~

Najbardziej Elizce spodobała się Pluszowa zabawka dźwiękowa „Kolorowy ocean - Żółw”. Pewnie ze względu na to że powoli wyrasta z grzechotek i interesują ją zabawki, które grają i świecą. Wcześniej wolała bawić się grzechotkami, czy plastikowymi butelkami po napojach i nie zwracała uwagi na zabawki, które jej kupowałam - od jakiegoś miesiąca to się zmieniło :)







Żółwik ma piękne intensywne kolory, do tego jest naprawdę mięciutki i nie ma mowy żeby dziecko zrobiło sobie nim krzywdę. Na pleckach znajduje się grzechotka z lusterkiem, a na brzuszku kolorowe kształty (kółko, kwadrat, gwiazdka i trójkąt), po naciśnięciu trójkąta z nutką żółwik zaczyna grać i świecą mu się policzki. Ogonek przypięty jest na rzep - w środku znajduje się większe lustereczko i szeleszczący materiał. Jak widać na zdjęciu powyżej zabawka wyposażona jest w uniwersalny zaczep do mocowania do wózka / łóżeczka.

Elizka uwielbia nim potrząsać, rzucać a nawet i jeść :) Śmieje się kiedy gra muzyczka i świecą policzki żółwia. Produkt jak najbardziej godny uwagi zarówno dla młodszych i starszych niemowląt ze względu na bogactwo elementów interaktywnych. Dzieciaczki 0 m+ na pewno zainteresują się grzechotką i szeleszczącymi elementami, a te trochę starsze zwrócą uwagę na melodyjkę i migające światełka.



~~~~

Myślę, że dwie pozostałe zabawki przeznaczone są dla młodszych niemowląt od mojej małej, ale pewnie zależy to od dziecka. Eliza nie bawi się nimi tak często i długo jak żółwikiem, ale zwraca na nie uwagę. Pluszowa grzechotka zachęca ją do siebie twardym gryzakiem, a książeczka szeleszczącymi elementami i piszczałką.


Pluszowa grzechotka z gryzakiem „Kolorowy ocean” również wykonana jest z kolorowych i bardzo przyjemnych w dotyku materiałów. Posiada też elementy interaktywne zachęcające do zabawy oraz stymulujące rozwój koordynacji wzrokowo-słuchowej i motorycznej naszego maluszka. Jest również wyposażona w uniwersalny zaczep do mocowania do wózka / łóżeczka.






Pluszowa książeczka edukacyjna „Kolorowy ocean” jest kolejną mięciutką i milutką w dotyku (wykonaną z pluszu) zabawką edukacyjną z tej serii. Zachwyca pięknymi żywymi kolorami przyciągającymi uwagę, oraz różnymi fakturami (tasiemki) i odstającymi elementami. Posiada również elastyczny gryzak i ukrytą piszczałkę. Oczywiście wszystkie strony szeleszczą więc niemowlaki na pewno zwrócą na nią uwagę.
Zapewne zapomniałam coś wymienić, więc zacytuję fragment opisu producenta 

" kryje w sobie wiele wspaniałych niespodzianek:
  • kolorowa rybka z płetwami z tasiemki
  • ośmiornica, którą można pociągnąć za macki
  • szeleszczący krab z nóżkami z tasiemki i pluszowymi szczypcami
  • szeleszcząca kotwica z pluszu
  • elastyczny gryzak
  •  koło ratunkowe z ukrytym w środku lusterkiem
  • zróżnicowane kształty, bajeczne kolory i materiały o różnorodnej teksturze "


  



Przy okazji chciałabym zachęcić wszystkie blogujące mamy i wszystkich blogujących tatusiów do zgłaszania się do programu Blogosfera firmy Canpol. 
Co miesiąc mamy szansę zdobyć ciekawe produkty dla naszych maluchów, lub zorganizować konkurs z nagrodami dla naszych czytelników. 


wtorek, 15 września 2015

7 i 8 miesiąc

     Czas leci tak szybko, że zapomniałam o poście po skończeniu przez małą 7 miesięcy, a już kończy 8. Wstyd, ale co poradzić - mała jest bardzo aktywnym dzieckiem, długo nie wysiedzi w jednym miejscu i niestety nie umie zając się sama sobą nawet przez 5 minut (chodzi mi tu oczywiście o zabawę) - chociaż pod koniec 8 miesiąca jest już z tym coraz lepiej. O pisaniu na klawiaturze z nią na kolanach nie ma nawet mowy bo jak tylko widzi klawiaturę, to aż się do niej trzęsie i jak dorwie to wyrywa z niej przyciski. Kiedy widzę, że jest śpiąca to zabieram ją na spacer żeby pospała na świeżym powietrzu (inaczej zresztą w wózku nie wysiedzi, tylko będzie się darła a raczej wrzeszczała na pół miasta). Tak więc cały sierpień korzystałyśmy z pięknej upalnej pogody, przy okazji trochę się opaliłam :)


      Łobuz z niej niesamowity i niestety - mimo, że wygląda jak wykapany tatuś - po mnie ma wredny charakterek, co pokazywała zresztą od pierwszych dni życia więc to się już chyba nie zmieni. :). Ciągle się turla, próbuje raczkować (gdyby podniosła głowę zamiast wciskać ją w dół to już by to robiła, ale musi się domyślić :D ). Śpiewa (oczywiście po swojemu) coraz głośniej i wykrzykuje baba, bała, mama, am am i buła :). Dramatem jest za to zmiana pieluchy - od razu  przekręca się na bok i "ucieka" z przewijaka, a kiedy odwracam ją na plecki to się złości.

     Widać, że taki maluch już wszystko rozumie, np. kiedy zapytam się gdzie tata czy kotek to rozgląda się póki nie zobaczy tego o kogo chodzi :). Kotek jest biedny, bo jak go widzi to cała się trzęsie aż robi się czerwona, tak chce do kotka. Wcześniej jak go dopadła to szarpała za łapy, więc kot uciekał na sam jej widok, ale już się chyba dogadali bo nie ciąga go za łapy, tylko stuka ręką po plecach i tyłku a kocisko szczęśliwe aż mruczy i się do niej przytula. Całe szczęście, że trafiło mi się mądre i cierpliwe zwierzątko, które woli uciec niż drapać małą.


     Tydzień przed skończeniem 7 miesięcy Elizka umiała już sama siedzieć - siadać sama jeszcze nie potrafi, ale na pewno prędzej czy później się nauczy, w końcu wszystko w swoim czasie :D. Strasznie rwie się do stania i uwielbia kiedy biorę ją pod paszki i robimy "kic kic", za to ja czasem czuje jakby miały odpaść mi ręce.


     Mamy za sobą trzydniówkę - dwa dni gorączkowała i strasznie marudziła więc dawałam jej kropelki na gorączkę - Pedicetamol. Po 2 dniach gorączka zniknęła a pojawiły się czerwone plamy i krostki na całym ciele. Skonsultowałam się telefonicznie z pediatrą czy przychodzić wcześniej (i tak miałyśmy iść na wizytę kontrolną za tydzień), ale powiedziała, że nie i żeby tylko obserwować - plamy, krostki powinny zniknąć po około 3 dniach i tak się stało. Szczerze to przestraszyłam się tej gorączki, bo mała nigdy nie gorączkowała, nie była chora a nawet nie miała kataru.

     Na wizycie kontrolnej wszystko było ok. Mała waży 7,3kg (25c) i mierzy 69cm (50c). Następna wizyta kontrolna w listopadzie.
     Ząbków jak nie było tak nie ma, ale widać, że "idą" (dolna jedynka i dwie trójki), ciągle wsadza paluszki (i co popadnie) do buzi, ssie wargę. Oczywiście smaruje jej dziąsełka żelem na ząbki i daje jej gryzak wodny z lodówki (o dziwo go akceptuje bo wcześniej od razu go wyrzucała na podłogę). Ząbki wyjdą jak przyjdzie na to pora, mojej kuzynce ząbki wyszły dopiero po roczku, a siostrzenica ma teraz również 8 miesięcy i  4 ząbki, więc to sprawa indywidualna.


       Poza tym wszystko ok, wydziera się mniej niż jak była mniejsza więc wszystko było spowodowane kolkami i bólami brzuszka. 


Je ładnie, rośnie, dużo się uśmiecha i jest zdrowa a to najważniejsze.





~~~~~~

Przy okazji chciałabym zachęcić wszystkich blogujących rodziców do zgłaszania się, do programu Blogosfera firmy Canpol. Co miesiąc mamy możliwość przetestowania lub organizacji konkursów z nagrodami :)



poniedziałek, 27 lipca 2015

6 miesiecy

Minęło trochę czasu odkąd ostatnio pisałam na blogu. Nie było za bardzo ani czasu, ani weny. Mogę powiedzieć, że już nie jestem panną K, tylko panią M, a Elizka została już ochrzczona :).


10 dni temu mała skończyła 6 miesięcy. Parę dni temu miałyśmy wizytę u lekarza i szczepienie na WZW, więc dokładnie znam jej wymiary.
Elizka ma obecnie 67 cm i waży 6,7 kg ( waga urodzeniowa 2,75 kg i 54 cm ). 
Poza tym wszystko jest jak najbardziej ok.

Czasami jestem w szoku jak szybko dziecko się zmienia. Jeszcze niedawno - mały niespełna 3kg, rozwrzeszczany i często doprowadzający mnie do nerwicy noworodek (czytaj - kolki), stał się przyjaznym, kontaktowym i naprawdę zabawnym niemowlakiem :). Do skończenia przez nią 3 miesięcy było naprawdę ciężko, ale od kiedy kolki minęły (w sumie to dopiero w tym miesiącu :D ), zrobiła się bardziej kontaktowa i bardzo fajna :). Już miesiąc temu pisałam, że zaczynam lubić spędzać z nią czas (siedzieć w domu prawie cały dzień sama plus wyjścia na spacery itp) i szczerze..? Im jest starsza tym więcej frajdy mi to sprawia :). Straszna z niej łobuzica, wszystko ją interesuje i nie może nie nabroić chociaż troszkę, chyba bez tego byłby to dla niej dzień stracony :).

Gondolka poszła w odstawkę, wsadziłam ją do spacerówki (ustawiłam najbardziej leżąco jak mogłam) bo w gondoli dostawała już wścieklizny, a w spacerówce leży hrabianka zadowolona i podziwia otoczenie, albo zasypia :).


poniedziałek, 29 czerwca 2015

Canpol butelka Haberman oraz podgrzewacz elektryczny

Butelkę Haberman oraz podgrzewacz elektryczny otrzymałam w ramach programu Blogosfera firmy Canpol. 
Canpol umożliwia blogującym rodzicom przetestowanie produktów lub organizację konkursów. 

Butelka Haberman


 Przyznam, że pierwszy raz spotkałam się z tak skomplikowaną konstrukcją butelki :). Mimo, że informacje jak ją złożyć znajdują się na opakowaniu to zajrzałam również do instrukcji obsługi! Na początku naprawdę miałam problem ze złożeniem butelki mimo, że nie jest to nic skomplikowanego :)


Kilka słów od producenta


Butelka ma świetny design, wygląda nowocześnie i bardzo podoba mi się taki wygląd dla innowacyjnego produktu. 

Niewątpliwą zaletą jest na pewno to, że smoczek pozostaje pełny niezależnie od kąta nachylenia butelki, filtruje powietrze i odseparowuje pianę, umożliwia łączenie karmienia piersią i butelką. Przepływ smoczka można regulować obracając butelkę. Smoczek przeznaczony jest dla dzieci do 6mca życia.

Już na opakowaniu doczytałam, że produkt ma na celu nie rozleniwiania dziecka i szczerze powiedziawszy moja mała niechętnie jadła z tej butelki. Właśnie dlatego że jest leniwa. 
Ma teraz 5,5 miesiąca, w 2 tygodniu życia zaczęłam podawać jej mm z butelki (nie miałam pokarmu) i odrzuciła pierś bo po pierwsze z jednej nic nie leciało, a w drugiej były naprawdę nikłe ślady mleka i mała wolała pić mm z butli niż wysilać się dla kilku ml w piersi. Nie pomogło regulowanie przepływu. Po prostu nie zaakceptowała tego smoczka.

Pomyślałam, że szkoda marnować nową butelkę i oddałam ją koleżance która ma niewiele starszą córeczkę niż ja, ale karmi tylko piersią i zamierza powoli przerzucać ją na butelkę. I u jej małej rzeczywiście się sprawdziła :). Chętnie piła z butelki i nie marudziła później przy cycusiu, a koleżanka mogła wreszcie wyjść z domu bez małej, zostawić ją z mężem i nie martwić się, że musi zaraz wracać bo jest pora karmienia.

Co do działania antykolkowego nie mogę się wypowiedzieć - moja Elizka ma jeszcze czasami napady bólu brzuszka, ale jak pisałam wyżej nie zaakceptowała smoczka tej butelki i od razu go wypluwała przy próbie karmienia, musiałam przelewać mleko do starej butelki. Natomiast koleżanka miała to szczęście, że jej córeczka nie miała kolek (bardzo jej zazdroszczę).


Podgrzewacz elektryczny 77/001

 Kilka słów od producenta

 Wkrótce dodam tu swoją opinię o podgrzewaczu - na tą chwilę nie miałam niestety możliwości przetestowania produktu.